O autorze
Mam 38 lat, jestem ojcem, psychologiem, amatorsko – biegaczem. W ramach pracy w Falochronie staram się, by szeroko rozumiane środowisko szkolne było nieco przyjaźniejszym miejscem. Prowadzę interwencje w przemocowych szkołach, pomagam poszkodowanym, prowadzę międzynarodowe badania nad zjawiskiem przemocy (program STRONG). Przygotowuję trenerów edukacyjnych do pracy w agresywnym środowisku (STER). Pracuję także w Miejskim Centrum Profilaktyki Uzależnień w Krakowie jako superwizor. Współpracuję z Ośrodkiem Interwencji Kryzysowej i Poradnictwa w Myślenicach, a okazjonalnie z wieloma innymi środowiskami. Jestem trenerem II stopnia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego oraz Przewodniczącym Sekcji Trenerskiej PTP. Prowadzę zajęcia na Psychologii Stosowanej na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Przemoc domowa to nie tylko "gender"

Polski rząd oficjalnie wycofuje się z konwencji antyprzemocowej. Dzisiaj pogotowie Niebieskiej Linii ogłosiło, że minister Ziobro odciął dotacje na funkcjonowanie infolinii, na którą mogły dzwonić osoby poszkodowane przez przemoc domową. W imię ideologicznej walki rządząca ekipa dezorganizuje nienajgorzej działający system wspierania ofiar przemocy.


Głównym zarzutem prawicowych środowisk wobec konwencji antyprzemocowej było szerzenie za jej pomocą "ideologii gender" - czymkolwiek by ona była. Ma ona zagrażać polskiej tradycji, rodzinie, tradycyjnym rolom kobiety i mężczyzny.

Nie dyskutując z różnymi fobiami, chciałbym zauważyć, że w toku całej społecznej debaty doszło do bardzo dużego przekłamania i zrównania walki z przemocą domową z szerzeniem równościowych poglądów.

W rzeczywistości - istnieje co najmniej kilkanaście mechanizmów prowadzących do przemocy w domu, której najczęściej ulegają kobiety, a sprawcami są mężczyźni. Wywodzące się z "genderowych" teorii wyjaśnienia, że przemoc służy mężczyznom do zdobywania i utrzymywania dominacji nad kobietami opisują tylko wycinek rzeczywistości. Istotny, ale nie jedyny.

Inne - odwołujące się do odmiennych koncepcji, podają znacznie więcej mechanizmów. W przemocy domowej może chodzić na przykład o rozładowanie napięcia emocjonalnego. Może ona także służyć do stawiania granic, czy budowania bliskości. Bywa używana do ochrony własnego zdrowia psychicznego - alternatywą jest depresja. W końcu - służy ochronie własnego terytorium. Pomaga radzić sobie z lękiem. Funkcji przemocy domowej jest niestety bardzo wiele. Pozwala osiągnąć określone cele, olbrzymim kosztem - cierpieniem ofiar.

Pewnym grzechem konwencji antyprzemocowej jest jej wstęp, który rzeczywiście odnosi się tylko do "genderowego" (piszę w cudzysłowie, gdyż to bardzo duże uproszczenie) opisu przemocy domowej. Może to sprawiać wrażenie, jakby w konwencji chodziło o wprowadzanie równości (w czym osobiście nie widzę niczego zdrożnego), a nie o pomoc ofiarom przemocy. Zastanawiam się jednak, jakie to ma znaczenie dla tysięcy poszkodowanych przez swoich bliskich? W części "wykonawczej" jest mnóstwo dobrych, działających i realnie pomagających ofiarom rozwiązań.

Brak konwencji będzie oznaczać, że Polska będzie mogła odwrócić się od poszkodowanych przez przemoc. Tak, jak zrobili to radni rządzonego przez PiS powiatu tatrzańskiego. Przegłosowali, że u nich nie ma przemocy domowej. Obcinają pieniądze przeznaczone na te cele. W ciągu ostatnich lat w powiecie tym otwieranych jest znikoma liczba niebieskich kart. Górale stali się najspokojniejszymi ludźmi na świecie?
Trwa ładowanie komentarzy...