Rok udawania, że się czymś zajmujemy

Gala z okazji rozpoczęcia "Roku Bezpiecznej Szkoły"
Gala z okazji rozpoczęcia "Roku Bezpiecznej Szkoły" Fundacja Falochron
Minister Krystyna Szumilas ogłosiła ten rok szkolny "Rokiem Szkoły w Ruchu", gładko przechodząc do niego z "Roku Bezpiecznej Szkoły". Szkoda, że nie jest to na przykład "Rok Podróży na Marsa". Można by jakiś konkurs ogłosić - na przykład: "Mars wczoraj, dzisiaj i jutro!". Ministerstwo mogłoby zakomunikować, że przygotowało dzieci i młodzież do podróży międzygwiezdnych. A tu efekt będzie taki, że nauczyciele WFu, za przeproszeniem rzucając piłkę do kosza, będą wiedzieć, że działają po linii pani minister. Coś mało ambitnie, Państwo sekretarze. Gratuluję pomysłu na polską szkołę.

Początkiem roku szkolnego 2012/13, w świetle kilku kamer i przy towarzyszeniu paru mikrofonów, z huczkiem ogłoszono założenie koalicji na rzecz bezpiecznej szkoły. Kilkanaście organizacji pozarządowych, połowa ministerstw, nawet Służba Celna i Sanepid. Owsiak był - można było sobie zdjęcie razem zrobić. Uroczyste podpisanie dokumentu, że wicie rozumicie my tu będziemy bezpieczną szkołę robić. Razem i w ogóle. Nawet występ dzieci był (swoją drogą całkiem ciekawy projekt Policji). Potem zrobiono stronę internetową Po roku zebrano informacje po organizacjach pozarządowych i ministerstwach, co by tu można podpiąć pod to, że coś się działo i uroczyście zamknięto całą sprawę. A - jeszcze przeznaczone zostało kilka milionów złotych na projekty dla szkół, samorządów, organizacji pozarządowych na zwiększanie bezpieczeństwa w szkołach w całym kraju. Wychodzi po parę złotych na szkołę w skali kraju. Jest bezpiecznie? Jest. Dokładnie tak, jak było rok temu.
Obrywa się aktualnej pani minister, ale od lat więcej niż pamiętam, powtarzany jest ten sam schemat wprowadzania zmian do edukacji. Gdyby ministerstwo, zgodnie z moją sugestią ogłosiło rok szkolny 2014/15 Rokiem Podróży na Marsa, dalej wydarzą się następujące rzeczy. Na koniec sierpnia 2014, na naradach organizowanych przez kuratoria oświaty z dyrektorami wszystkich szkół w Polsce, ogłoszony zostanie priorytet na ten rok: Podróże na Marsa. Dyrektorzy usłyszą, że tak zwany nadzór pedagogiczny będzie w tym czasie zwracał szczególną uwagę na to, czy szkoły podjęły jakieś działania. To włodarze placówek oświatowych podejmą. Pierwszą rzeczą, jaką zrobią będzie zorganizowanie szkolenia dla rady pedagogicznej: "Jak skutecznie podróżować na Marsa". Szkolenie będzie zaplanowane na 5 godzin (oczywiście dydaktycznych czyli 45-minutowych), w czwartek przed wywiadówką. Jasnym jest, że zostanie "w praktyce" skrócone do 2, bo przecież "nauczyciele nie wysiedzą". Pani Maria będzie musiała wyjść po 30 minutach bo ma busa, a pan Krzysztof opuści szkolenie, bo on to już wszystko wie, a w ogóle, to te szkolenia nic nie wnoszą. Firma weźmie pieniądze za 5 godzin, trener dostanie same piątki w ewaluacji. Wszyscy będą zadowoleni.
Kilku co ambitniejszych dyrektorów wyśle swoich nauczycieli na szkolenie grantowe (za darmo) zorganizowane przez lokalne Kuratorium Oświaty. W kameralnych grupach 25 osobowych w 15 godzin (o przepraszam - na zaświadczeniu będzie 50) nauczyciele poćwiczą (tzn. obejrzą na ekranie film) wyznaczanie najlepszej trajektorii lotu na Marsa. Szkolenie będzie odbywało się w murach najobskurniejszej w mieście szkole zawodowej, gdyż jedynym kryterium wyboru firmy, która go przeprowadzi będzie najniższa cena. A że akurat ministerstwo wprowadza z oporami system akredytacji ośrodków doskonalenia nauczycieli, który praktycznie dyskwalifikuje prywatne instytucje, to może się zdarzyć, że ktoś chcąc zgromadzić odpowiednią liczbę godzin szkoleń dla nauczycieli, zrobi to po cenach dumpingowych. Przynajmniej nauczyciele będą mogli ponarzekać, że kawa była podła i wyniosą ze szkolenia teczkę papierów.
Żeby nadzór był zadowolony, to jeszcze jakąś wycieczkę się zorganizuje dla uczniów. Najlepiej do Centrum Nauki "Kopernik" - tam coś o Marsie musi być. W bardziej nowoczesnych szkołach z okazji dnia wagarowicza jeszcze zorganizują wyjście do kina na "Pamięć Absolutną", którą co bardziej rzutcy właściciele kin właśnie wtedy dodadzą do afisza. Starczy - co się będziemy wychylać. Jak wymyślimy za dużo, to może się nadzór zainteresować, czy przypadkiem nie mamy jakiegoś problemu z lataniem na Marsa. Żadnego! Śmigamy - nawet certyfikat mamy: Szkoła Latająca Na Marsa - plakat wisi przy wejściu do sekretariatu.
W ramach Roku Bezpiecznej Szkoły na powstał żaden akt prawny dotyczący tej tematyki. O ile wiem - nie odbyły się żadne konsultacje z partnerami społecznymi w jakimkolwiek temacie związanym z bezpieczeństwem w szkole. Ale rok był.
Ciekawe dla mnie jest to, że taki schemat powtarza się co rok od bardzo wielu lat. Niezależnie od nazwiska ministra, opcji politycznej, z której się wywodzi. Nie wiem, czy jest jeszcze poza edukacją tak wielki obszar pozorowania działań: zaczynając od ministra, przez kuratoria, po szeregowych nauczycieli kończąc. Środowisko do perfekcji opanowało orwellowską podwójność myślenia. Tylko ludzi szkoda. Zarówno uczniów, jak i nauczycieli, którzy próbują się "rzucać" i wychodzić poza wszech obowiązujący w polskiej edukacji podział na "teorię" i "praktykę". Zdaje się, że Zimbardo nieco przesadził co do skali, ale depresja wydaje się być jedynym "zdrowym" wyjściem. Ale to już inny temat.
ZOBACZ TAKŻE:
Skomentuj